wtorek, 10 lutego 2015

"Blogerska Paczka" - jupi, mam swoją paczkę!

Ostatnio nade mną krąży jakieś fatum. W zeszłym tygodniu połamało mi plecy i ledwo się ruszałam. Wyzdrowiałam, a chwilę po tym nagle okropny ból gardła, chrypka i mocny, bolący kaszel... Wczoraj było tak źle, że od razu zarejestrowałam się do lekarza. I dobrze, bo okazało się, że mam zapalenie gardła i krtani. Rewelacja. No powiem Wam, że dawno już się tak okropnie nie czułam. Gorączka 38,5 stopnia, raz ciepło, raz zimno... Do tego okropny kaszel, który rozsadza gardło i płaczę przy nim... Ah, mówię Wam, okropnie jest chorować.

Wczoraj, gdy tak ledwo się czułam do moich drzwi zastukał kurier. Najpierw nie chciałam otwierać, ale jak sobie pomyślałam, że będę musiała wystać potem w długiej kolejce na poczcie to ruszyłam się z kanapy. I dobrze, bo była to moja paczka w ramach akcji organizowanej u Dymka "Blogerska Paczka" :)







Pewnie wiele z Was słyszało o tej akcji. Były paczki mikołajkowe w grudniu, a tu można powiedzieć, że to są lutowe mikołajki :) Swoją paczkę wysłałam w zeszły poniedziałek, akurat udało mi się ją szczęśliwie wysłać bo we wtorek już nie mogłam się ruszać :) więc skoro ja wysłałam swoją to z niecierpliwością czekałam na paczkę przeznaczoną dla mnie :) No i doczekałam się :) Paczka przyszła wczoraj, ale czułam się tak koszmarnie, że paczkę odłożyłam na bok. Uwierzycie w to? Musiałam na prawdę kiepsko się czuć, skoro nawet paczka mnie nie zainteresowała. Ale za to dzisiaj :) No już po antybiotyku trochę mi lepiej, więc zabrałam się za rozpakowywanie paczki :) 






Najpierw w moje łapki wpadły kartki bo oczywiście byłam strasznie ciekawa kto robił mi paczkę. Wiecie kto? Fabryczna! A wiecie co jest najlepsze? Oczywiście w dniach przeznaczonych na wysyłkę włączył się u mnie detektyw :) Przejrzałam blogi, dedukowałam, szpiegowałam... I podejrzewałam Fabryczną :) No dobra, może nie byłam pewna na 100% ale miałam jakieś przeczucie. Otwieram paczkę a tam ta dam! Jest i Fabryczna :) Powiem Wam, że miała bardzo niełatwe zadanie! Ja sama nie do końca wiedziałam co chcę, coś do włosów, cienie w odcieniach nude, wypisałam jeszcze kilka rzeczy ale w sumie pewnie z całości wyszło tyle, że ja sama nie wiedziałam o co tam chodzi :) A Fabryczna trafiła w samo sedno!







Maska Kallos Keratin - nie miałam, bardzo chętnie wypróbuję. Do tego cienie z Inglota - szczerze, są to moje pierwsze cienie tej firmy więc cieszę się bardzo i jestem strasznie ciekawa jak się spiszą. Do tego ta kasetka na cienie... No powiem Wam, że jestem zachwycona i w ogóle to cały czas bym tę kasetkę otwierała i zamykała :) I dodatek słodki - oj przyda się :) Niech no tylko gardło mnie przestanie boleć to kilka minut i będzie po słodkościach :) Na razie moja dieta to rosół i banany :)

Ja z paczki jestem bardzo zadowolona, jak wyzdrowieję i będę miała chęć się pomalować to cienie Inglota od razu pójdą w ruch :)

Moja paczka już doszła do wylosowanej blogerki, więc pewnie na dniach będzie post, a wtedy wkleję Wam do niej linka :)

Edit: właśnie dziś pojawił się post :) Moja paczka poleciała do Frambuesy a zobaczyć ją możecie tu -> KLIK

Jak się zaopatrujecie na takie akcje? Lubicie taki dreszczyk emocji i niespodzianki czy raczej nie? Ja wiem, że zawsze może się zdarzyć niezadowolenie ale tutaj akcja była przeprowadzona wzorowo, w regulaminie było zapisane, że kosmetyki muszą być nowe, nieużywane i specjalnie kupione na tę akcję. Do tego trzeba było wysłać do organizatorki paragony zakupów wszystkich kosmetyków, zdjęcie paczki wraz ze zdjęciem dowodu nadania, więc same rozumiecie, szansa na jakieś machlojki była znikoma. Do następnej akcji również się zgłoszę, a ma być w okolicach czerwca :)

piątek, 6 lutego 2015

MUA, Mosaic Bronzer, Sunkissed Glow

Dziś napiszę Wam o kosmetyku, który bardzo lubię. Używam go falami - czyli jest na topie przez jakiś czas a potem mi się nudzi i sięgam po coś innego. Dzięki temu przynajmniej teoretycznie zużywam wszystkie kosmetyki po kolei ;)


MUA, Mosaic Bronzer, Sunkissed Glow









Opis ze strony www.ladymakeup.pl

Puder brązujący w formie mozaiki. Przeznaczony jest do uwydatniania kości policzkowych, modelowania konturu twarzy i utrwalania opalenizny. Z powodzeniem może być wykorzystany do podkreślenia dekoltu, szyi i ramion. Nadaje karnacji odcień naturalnej, zdrowej opalenizny. Zawarte w strukturze drobinki delikatnie rozświetlają cerę i nadają jej świeży kolor. Brązer posiada delikatną konsystencję, która zapewnia idealne wykończenie makijażu i bezproblemową aplikację. Mozaikę umieszczono w plastikowym opakowaniu z okienkiem.




Może opakowanie nie jest najwyższych lotów, bo mimo że nie noszę go w torebce a jedynie leży w szufladzie i się porysowało... No ale, nie wymagajmy cudów od pudru, który kosztuje 9,9zł i można kupić w PEPCO! Tak, tak - dobrze przeczytałyście :) Fakt faktem - nie wiem, czy jeszcze jest do dostania, nie w każdym tym sklepie była szafa MUA, ale warto sprawdzić, może akurat u Was się znajdzie :) Ja byłam w szoku. jak to zobaczyłam. Co prawda była ona okrojona, znajdowały się tam jakieś lakiery do paznokci, tusze, eyelinery... 





Na dzień dzisiejszy bardzo żałuję, że nie kupiłam również drugiej wersji tego pudru. Teraz już nie pamiętam jaka dokładnie była, ale to był jakiś róż. No dobra, wracając do tematu to mozaika składa się z kilku kolorów, wszystkie posiadają shimmer w większym lub mniejszym stopniu, ale na twarzy nie widać żadnych wielkich drobin, nic się nie osypuje. Na twarzy ładnie delikatnie się mieni. Nie jest to żaden błysk nachalny, żebyście sobie nie myślały :) Jednak jak dla mnie ten bronzer jako bronzer jest lekko naciągany. Powiedziałabym, że bardziej jest to róż, no może delikatnie zabarwiony na bronzer. Ja go używam jedynie do podkreślania policzków. Nie stosuję go do konturowania, bo dla mnie on się do tego nie nadaje - jest za różowy. Trwałość nie jest zła. Cały dzień wytrzymuje i nawet dotykając twarzy rękami nie widać na niej żadnych ubytków :) Ja jestem z niego bardzo zadowolona, jeśli gdzieś na niego trafię to na pewno go kupię. A jeśli nie trafię no to trudno, tego kwiatu to pół światu  :) jednak jest tak wydajny, że pewnie długo mi zejdzie zanim go zużyję :)





Jak Wam się podoba? Widziałyście kosmetyki MUA w Pepco?

czwartek, 5 lutego 2015

Ziaja, liście manuka, tonik zwężający pory na dzień/ na noc

Niedawno pisałam o sławnej paście z serii liście manuka a dziś nadszedł czas na tonik z tej samej serii.


Ziaja, liście manuka, tonik zwężający pory na dzień/ na noc








Tonizująco - uzupełniający preparat do demakijażu i oczyszczania skóry. Przywraca skórze naturalną równowagę i świeżość. 

Substancje czynne głęboko oczyszczające:
- ekstrakt z liści Manuka o działaniu antybakteryjnym,
- ściągająco - łagodzący glukonian cynku,
- złuszczający kwas migdałowy,
- nawilżający kwas laktobionowy,
- łagodząca prowitamina B5.

Czysta i świeża skóra:
- łagodnie oczyszcza i usuwa pozostałości makijażu,
- działa ściągająco na rozszerzone pory skóry,
- zawiera organiczne kwasy o działaniu mikrozłuszczającym,
- wspomaga łagodzenie zmian trądzikowych.,
- przygotowuje skórę do zabiegów pielęgnacyjnych






Tonik ma przyjemny, świeży zapach. Trochę mi się kojarzy z odświeżaczem do toalet ;) ale nie jest taki mocny :) zapachu długo nie czuć, więc da się to przeżyć :) Butelka z atomizerem jest świetnym rozwiązaniem, choć na początku myślałam sobie "co za koszmar"! Pierwsze moje użycia polegały na psikaniu wacika... Matko Boska! Ile ja się musiałam napsikać aby wacik był zmoczony! Tak zaleca producent, więc tak robiłam. Aż tu nagle główka zaczęła pracować i wymyśliłam sobie psikanie bezpośrednio na twarz. Wiem, geniusz ze mnie ;) Możliwe, że zaraz ktoś tu napisze, że tam jest przecież kwas migdałowy, co Ty wariatko wyprawiasz, psikasz na oczy! A no to Wam powiem, że taka ze mnie twarda sztuka, nic mnie nie rusza ;) A na serio to psikając oczywiście starałam się omijać okolice oczu. Czasami się nie udawało, ale i ja i moje oczy i także skóra pod oczami mają się dobrze. 

Natomiast co do działania na moją skórę to najważniejsze co mogę o nim napisać to świetnie tonizuje skórę! Gdy po umyciu czy maseczce skóra jest ściągnięta, nieprzyjemnie napięta to spryskanie jej tonikiem powoduje natychmiastową ulgę! Dosłownie i w przenośni :) Nie zauważyłam niestety, aby tonik wpłynął na zmniejszenie porów, ale na pewno im nie zaszkodził. 

Dla mnie używanie go to była czysta przyjemność, aczkolwiek nie jest to mój numer 1. Fajnie było go spróbować i jeśli kiedyś będę w potrzebie, gdy skończą mi się moi ulubieńcy to wtedy znów go kupię.

Minus? A owszem, jest taki jeden. Jest tak strasznie wydajny przez ten atomizer, że aż wkurzający!







No to przyznać się teraz :) Która z Was go używa bądź używała? Co o nim myślicie?

oczyszczanie
skóry normalnej, tłustej i mieszanej

Tonizująco -uzupełniający preparat do demakijażu i oczyszczania skóry. Przywraca skórze naturalną równowagę i świeżość.

substancje czynne głęboko oczyszczające
ekstrakt z liści Manuka o działaniu antybakteryjnym
ściągająco-łagodzący glukonian cynku
złuszczający kwas migdałowy
nawilżający kwas laktobionowy
łagodząca prowitamina B5

czysta i świeża skóra
• Łagodnie oczyszcza i usuwa pozostałości makijażu.
• Działa ściągająco na rozszerzone pory skóry.
• Zawiera organiczne kwasy o działaniu mikrozłuszczającym.
• Wspomaga łagodzenie zmian trądzikowych.
• Przygotowuje skórę do zabiegów pielęgnacyjnych.
- See more at: http://ziaja.com/kosmetyki/3603,tonik-zwezajacy-pory-na-dzien-na-noc#sthash.FY6iZ91e.dpuf
oczyszczanie
skóry normalnej, tłustej i mieszanej

Tonizująco -uzupełniający preparat do demakijażu i oczyszczania skóry. Przywraca skórze naturalną równowagę i świeżość.

substancje czynne głęboko oczyszczające
ekstrakt z liści Manuka o działaniu antybakteryjnym
ściągająco-łagodzący glukonian cynku
złuszczający kwas migdałowy
nawilżający kwas laktobionowy
łagodząca prowitamina B5

czysta i świeża skóra
• Łagodnie oczyszcza i usuwa pozostałości makijażu.
• Działa ściągająco na rozszerzone pory skóry.
• Zawiera organiczne kwasy o działaniu mikrozłuszczającym.
• Wspomaga łagodzenie zmian trądzikowych.
• Przygotowuje skórę do zabiegów pielęgnacyjnych.
- See more at: http://ziaja.com/kosmetyki/3603,tonik-zwezajacy-pory-na-dzien-na-noc#sthash.FY6iZ91e.dpuf
oczyszczanie
skóry normalnej, tłustej i mieszanej

Tonizująco -uzupełniający preparat do demakijażu i oczyszczania skóry. Przywraca skórze naturalną równowagę i świeżość.

substancje czynne głęboko oczyszczające
ekstrakt z liści Manuka o działaniu antybakteryjnym
ściągająco-łagodzący glukonian cynku
złuszczający kwas migdałowy
nawilżający kwas laktobionowy
łagodząca prowitamina B5

czysta i świeża skóra
• Łagodnie oczyszcza i usuwa pozostałości makijażu.
• Działa ściągająco na rozszerzone pory skóry.
• Zawiera organiczne kwasy o działaniu mikrozłuszczającym.
• Wspomaga łagodzenie zmian trądzikowych.
• Przygotowuje skórę do zabiegów pielęgnacyjnych.
- See more at: http://ziaja.com/kosmetyki/3603,tonik-zwezajacy-pory-na-dzien-na-noc#sthash.FY6iZ91e.dpuf
oczyszczanie
skóry normalnej, tłustej i mieszanej

Tonizująco -uzupełniający preparat do demakijażu i oczyszczania skóry. Przywraca skórze naturalną równowagę i świeżość.

substancje czynne głęboko oczyszczające
ekstrakt z liści Manuka o działaniu antybakteryjnym
ściągająco-łagodzący glukonian cynku
złuszczający kwas migdałowy
nawilżający kwas laktobionowy
łagodząca prowitamina B5

czysta i świeża skóra
• Łagodnie oczyszcza i usuwa pozostałości makijażu.
• Działa ściągająco na rozszerzone pory skóry.
• Zawiera organiczne kwasy o działaniu mikrozłuszczającym.
• Wspomaga łagodzenie zmian trądzikowych.
• Przygotowuje skórę do zabiegów pielęgnacyjnych.
- See more at: http://ziaja.com/kosmetyki/3603,tonik-zwezajacy-pory-na-dzien-na-noc#sthash.FY6iZ91e.dpuf

wtorek, 3 lutego 2015

Pharmaceris, oczyszczający płyn bakteriostatyczny do twarzy, dekoltu i pleców, 2% kwasu migdałowego

Był tak zachwalany, że nie mogłam pozostać wobec niego obojętna. Te obietnice producenta a do tego te pochwalne recenzje pognały mnie w końcu do apteki aby kupić go. Kupić go i się nim cieszyć. No, więc pocieszyłam się na początku i na tym się skończyło.


Pharmaceris, oczyszczający płyn bakteriostatyczny




WSKAZANIA:

Preparat przeznaczony do przemywania skóry trądzikowej z umiarkowanymi i intensywnymi zmianami zapalnymi z tendencją do błyszczenia, powstawania blizn i przebarwień potrądzikowych. Dedykowany do obszarów skóry najczęściej narażonych na występowanie trądziku, również profilaktycznie.

DZIAŁANIE:

Specjalistyczny płyn odznacza się silnym działaniem bakteriostatycznym hamując całkowicie rozwój bakterii i proces powstawania zmian trądzikowych. Głęboko oczyszcza skórę i działa regulująco na wydzielanie sebum zapobiegając namnażaniu się bakterii i powstawaniu nowych niedoskonałości. Kwas migdałowy złuszcza martwe komórki naskórka umożliwiając fizjologiczne odblokowanie porów.
Usuwa nadmierne zgrubienia wygładzając skórę. Stymuluje skórę do regeneracji i odnowy. Ekstrakt z cytryny i Fruit-peel działają rozjaśniająco na przebarwienia wyrównując koloryt skóry. Preparat nie powoduje przesuszenia skóry. Idealnie przygotowuje skórę do dalszych zabiegów pielęgnacyjnych preparatami z serii Pharmaceris T zwiększając efektywność kuracji przeciwtrądzikowej.
HIPOALERGICZNY
WYSOKA TOLERANCJA I SKUTECZNOŚĆ
PRZEBADANO DERMATOLOGICZNIE
Pojemność: 190ml







Co muszę wspomnieć o opakowaniu, a wiecie już chyba że nie odnoszę się do opakowań bo jakie są każdy widzi i nie muszę Wam pisać że jest to butelka w kolorze białym ;) I jeśli już coś napiszę to jedynie że jakieś rozwiązanie jest super, albo totalnie do doopy. No i tutaj opakowanie może i nie jest całkiem do doopy (zresztą jak kto woli ;) ), ale jak dla mnie co najmniej dziwne. Plastik jest strasznie twardy, ani to nacisnąć ani co. Mi przynajmniej było ciężko nalać na wacik, a jak już się nalało to nigdy w odpowiedniej ilości. Albo za mało, albo ho ho ho, czyli za dużo :)





Był tak zachwalany, że serio, czułam że to jest kosmetyk dla mnie i na 100% się sprawdzi. Liczyłam na niego bardzo, że dopełni moją pielęgnację, ale znacie to powiedzenie: umiesz liczyć? Licz na siebie :) I tak właśnie było u mnie w tym przypadku, że na ten płyn niezbyt mogłam liczyć. Jak to możliwe? A no tak to że ja w ogóle nie odczułam jego działania. Używałam go wspomagająco do kwasów, używałam bez kwasów do kremu i nic. Jakbym się wodą smarowała. Ok - wiadomo, na cuda nie liczyłam, ale na jakąś poprawę to tak. No dobra, nie pogorszył stanu cery (o ile jeszcze byłoby co pogarszać...), ale i nie poprawił. No nie wiem, może ja czegoś nie dostrzegłam, ale wierzcie mi - bacznie obserwuję swoją paszczę, co na niej nowego wyskakuje i kiedy znika, a przy używaniu tego płynu nic się nie zmieniło. Może i te bakterie zostały wybite przez ten płyn, ale nawet jeśli tak to ja już nie wiem czemu ten trądzik na mojej paszczy nadal istnieje. Nie zauważyłam żadnego rozjaśnienia, za to bardziej wyolbrzymiły się wszelkie niedoskonałości. To, co zdawało mi się że już blednie, na nowo było mocniejsze i widoczniejsze. Zakupiłam go za 28 zł i uważam, że to cena za wysoka. Pewnie w promocji można go dostać taniej, ja się już na niego nie skuszę. No cóż, nie pozostaje mi chyba nic innego niż w końcu wybrać się do dermatologa.




Pewnie wiele z Was go używa bądź używała - jakie są Wasze wrażenia? Podzielacie moje zdanie czy może jesteście bardzo zadowolone?

poniedziałek, 2 lutego 2015

Wyniki rozdania!

Dziś tytułem wstępu długo nie będzie :)





Bardzo dziękuję za liczny udział w rozdaniu, dzięki Wam połowę weekendu miałam z głowy ;) ale na serio to nie przedłużając paczkę niespodziankę wygrywa:









GRATULACJE!

Czekam teraz na Twój adres do wysyłki :)


Liczę na kolejne lata w blogosferze, o ile oczywiście będziecie mnie czytać, komentować i dyskutować ;) to będzie fajnie :)

Oczywiście nie mogłabym zapomnieć o dopisku, że kto zwieje po tym rozdaniu to oczywiście z następnego będzie wykluczony, a następny już niedługo!

sobota, 31 stycznia 2015

Styczniowe nowości :)

Dziś weekendowo bardzo przyjemny i miły post a mianowicie styczniowe zakupy :) Jak zwykle obiecywałam sobie, że w tym miesiącu to już nic nie kupuję (albo bardzo niewiele) a wyszło jak zawsze :) Nie pokazywałam grudniowych zakupów, a to dlatego że była przeprowadzka, a więc pakowanie gratów w starym domu, rozpakowywanie w nowym i tak rozeszło się po kościach.







Tonik pichtowy już kiedyś miałam i byłam zadowolona. Postanowiłam do niego wrócić. Plan jest taki, że jak ten mi się skończy to wtedy kupię tonik szałwiowy, który również kiedyś już miałam a też się świetnie sprawdzał. W nic innego już nie będę raczej inwestować. Te kosztują ok 10zł a działają rewelacyjnie. Pokrzepol kupiłam pierwszy raz. Gdzieś o nim czytałam, a więc razem z  tonikiem poszło zamówienie ze strony doz.pl



Zakupy w Rossmannie - żel Isana pięknie pachnie a w odżywce Joanna Keratyna pokładam duże nadzieje :)






W Carrefurze dojrzałam bazę pod cienie Ingrid, przetarłam oczy ze zdziwienia i włożyłam do koszyka :) Jeszcze nie próbowałam.






Podkład Revlon dorwałam na stronie www.empik.com za ok 27zł. Biorąc pod uwagę, że odbiór w Empiku jest za darmo to same rozumiecie, żal nie wziąć. Czaiłam się na niego już dawno, ale jako że zapas podkładów mam to ten Revlon odkładałam na później. Trafiła się okazja cenowa, na prawdę warta grzechu więc długo się nie zastanawiałam :)






A tu odżywka MagicLash - aż za 29zł z darmową wysyłką była na stronie www.apis-sklep.com a więc mam nadzieję, że moje rzęsy staną się długie i piękne :) Jeszcze nie zaczęłam używać bo jakoś mi nie po drodze :)






W H&Mie wpadła mi do koszyka paletka NUDES, jeszcze nie próbowana i jestem ciekawa jak się sprawdzi bo kolory wyglądają pięknie!






Wyprzedaż blogowa u Atiny zaowocowała u mnie zakupem żelu Balneokosmetyki, dawno chciałam go kupić ale zawsze coś, a więc mam :)






Zakupy w Drogerii Natura nieplanowane :) Z błyszczyku trochę jestem niezadowolona, ale cóż, przeżyję to. Najbardziej jestem zadowolona z syppkiego cienia - jest piękny! I niespodzianką okazał się korektor L`oreala - świetny efekt daje, żałuję że go wcześniej nie kupiłam :)






Brakuje tu jeszcze jednego szamponu, bohatera całej notki :) Wysłałam męża do sklepu aby kupił mi szampon pokrzywowy lub z czarnej rzepy. Wrócił z szamponem Joanny mięta z czymś tam. Nie byłam zbytnio zachwycona, w ogóle nie wiem jak mu się wzięła ta zamiana, no ale zużywam ten co kupił a w ramach zadośćuczynienia kupiłam sobie inne szampony :)






No i tu jeszcze sama nie wiem czy się cieszyć czy płakać, wzięłam jakoś pod wpływem impulsu. Jeszcze nie zaczęłam używać.


Miałyście coś z moich zakupów? A może czegoś jesteście ciekawe?

czwartek, 29 stycznia 2015

Ziaja, Liście Manuka, pasta do głębokiego oczyszczania twarzy przeciw zaskórnikom

Wiecie co, siedzę już 3 tydzień z moimi dziećmi w domu. Jak kiedyś nie mogłam ich zagonić w jedno miejsce, aby im zrobić zdjęcie, tak teraz ja nie wiem, jakiś radar chyba mają. Niby bawią się w swoim pokoju, ja ukradkiem wyciągam aparat, biorę potrzebny kosmetyk i idę do salonu. Rozstawiam się z gratami a tu nagle tup, tup, tup i już rzucają się do aparatu, żeby też im robić zdjęcia! To jeszcze nic. Zrobię im kilka zdjęć z nadzieją, że zaraz się usuną a tu gdzie! Zrobić zdjęcie bez ich rąk, nóg, kawałka paszczy to naprawdę nie lada wyczyn! 


Ziaja, Liście Manuka, pasta do głębokiego oczyszczania twarzy przeciw zaskórnikom









Ta pasta jest już chyba kosmetykiem kultowym w blogosferze, ale jeszcze muszę dorzucić swoje 3 grosze :) Wiele dziewczyn ma go za swojego ulubieńca. Ulubieńca miesiąca, ulubieńca roku... I wcale się im nie dziwię! Sama już dawno temu zrezygnowałam z peelingów ziarnistych, przerzuciłam się na enzymatyczne choć uwielbiałam wszelkie zdzieraki. Jednak jak trzeba było zrezygnować to zrezygnowałam. No ale - weszła nowa seria. Dzizys, co tu się działo! Chyba większość odczuwała tak silną potrzebę zakupu kosmetyków z nowej serii, że jak tylko weszły do sprzedaży tak rozchodziły się jak ciepłe bułeczki. Pomyślałam - raz się żyje (potem się już tylko straszy), więc kupuję. Wizja kolejnego cudownego kosmetyku i pięknej cery oczywiście mną zawładnęły i oprócz pasty kupiłam jeszcze żel do mycia twarzy, tonik i reduktor ale o nich innym razem.

Pasta faktycznie jest pastą - jest tak gęsta i drobinki są w odpowiedniej, bardzo dużej ilości tak jak lubię. A zapach jest genialny - świeży, lekko mentolowy przez co czuje się świeżość na twarzy. No dobra, ale opowiem Wam moją historię, czy po prostu uwaga, będzie to opowieść z krypty :) Na początku stosowałam tę pastę bardzo często - jakoś w sumie jak nie co dzień, tak co dwa dni bo gdzieś - nie pamiętam teraz gdzie, wyczytałam, że pastę można używać codziennie. Taaaaaa, nie róbcie tego :) Początkowo zachłysnęłam się tym, jak wspaniale wyglądała cera. Jednak po jakimś czasie stało się to, co musiało się stać. Za często stosowałam tę pastę, która na tak częste użycie okazała się po prostu za mocna i moja twarz zrobiła się czerwona, wysypana pryszczami i podrażniona. Oczywiście nie tarłam buzi mocno, używałam tej pasty jako maseczkę - czyli nakładałam, po ok 10-15 minutach wykonywałam mokrymi dłońmi delikatny masaż. Mimo, że delikatny to jednak podziałało to na mnie źle. Oj, jaka ja byłam wkurzona! Jak mi wszystko się zagoiło to wtedy znów powróciłam do pasty. Tym razem, nauczona już doświadczeniem zaczęłam używać pasty na początku raz w tygodniu, później dwa i na tym poprzestałam. Taka częstotliwość jest dla mnie wystarczająca.






Buzia po użyciu jest gładka, mięciutka i promienna, a przy tym zmatowiona. Co prawda ten ostatni efekt nie utrzymuje się długo, ale u mnie następnego dnia jest to jeszcze widoczne. Bardzo podoba mi się to, że po użyciu pory są zmniejszona, no dobra, może lekko spłycone ale wyglądają dużo lepiej :) Ten efekt również nie utrzymuje się długo, ale używając regularnie pasty moje pory wyglądają względnie :) Dodać do tego miły zapach i już jestem zadowolona.

Mam już drugie opakowanie i na pewno będę do niej wracać. Minus jaki zauważyłam już przy pierwszym opakowaniu to to, że drobinki zaschły przy zamknięciu i już nie mogłam zamknąć dobrze klapki. Teraz już pilnuję tego i od razu dobrze zamykam aby nic nie zaschło.

No a jak sprawa ma się z tymi zaskórniakami? U mnie to jak walka z wiatrakami, syzyfowa praca i w ogóle doopa blada. Nie wiem, jak trzeba by było szorować je aby zniknęły, no cóż, chyba bym doszorowała się do kości a one nadal by były ;)

Można ją dostać już teraz w każdej sieciowej drogerii i kosztuje ok 7-8zł.







Tylko nie piszcie że o niej nie słyszałyście bo nie uwierzę :) Macie ją? Czy jeszcze się opieracie przed jej zakupem?


Przypominam również o rozdaniu, DZIŚ SIĘ KOŃCZY! -> KLIK